u Hypnosa

 

20161216_105510

Wietnam, grudzień 2016

Koty są super, potrafię spędzić sporo czasu oglądając śmieszne koty w internetach. Często się z nimi utożsamiam, między innymi dlatego, że tak jak one uwielbiam spać.  Często marzę sobie o słodkich drzemkach w ciągu dnia, niestety charakter mojej pracy mi na to nie pozwala – zwykle zaczynam o 10:00 i kończę o 18:00/20:00 gdzie na drzemkę jest już za późno… Spanie jest cudowne! Kiedy leżysz otulona kocykiem, ogarnia cię ciepło i czujesz, że odpływasz do krainy Hypnosa… Kiedy jesteś jeszcze jedną nogą na jawie, ale już czujesz ten błogi stan uśpienia, kiedy świadomość… znika.

Gdy idę sama do łóżka, lubię ten moment kiedy już odłożę wszystko, zgaszę światło i położę się na plecach. Skupiam się wtedy na tym co odczuwa moje ciało, skupiam się na tym by po kolei rozluźnić wszystkie części – stopy, łydki, uda, pośladki, lędźwie, plecy, barki, ręce, szyję i twarz. TWARZ, zawsze gdy do niej dochodzę uświadamiam sobie jak spięte mam mięśnie twarzy mimo niewidocznego na niej żadnego grymasu… Wiecie jakie to fajne, uświadomić sobie na jak miękki w subiektywnej skali oceniasz swój materac, za jak miłą w dotyku uznajesz pościel dotykającą twojego nagiego ciała, gdzie jest granica bólu który odczuwasz za długo trzymając stopy na gorącym termoforze… Dobrze jest odczuwać!

Są okresy, w których mam problemy z zaśnięciem albo budzę się w nocy i nie mogę znów zasnąć. Wiem, że są to problemy o podłożu psychicznym – zawsze mam wtedy za dużo myśli w głowie, za dużo by je odepchnąć i pozwolić umysłowi odpłynąć w zgodzie ze zmęczonym ciałem. Gdy ponad rok temu wybierałam się w moją pierwszą tak długą podróż, pierwszą poza Europę, miałam ogromne problemy ze snem już tydzień przed! Mimo, że nie uważałam, że się boję, to tak na prawdę podświadomie bardzo się stresowałam. Zwykle przed wyjazdami, mimo że bardzo je lubię i robię to dla przyjemności, jedna noc przed jest bardzo słabo przespana. Przed Azją cały tydzień spałam po 2-3h na dobę. Mimo moich usilnych zaprzeczeń w stylu “no, jestem podekscytowana, ale nie zestresowana, bez przesady!“, mój umysł sam ukazał mi skalę tego wydarzenia, to jakim wyzwaniem była dla mnie ta podróż. Niesamowite, jaką siłę ma w człowieku podświadomość. Tutaj ukłony dla Adama, który co jakiś czas przemyca mi ciekawostki o ludzkiej podświadomości, ego i takich tam 😀


DSC_0394

z Jackiem, kwiecień 2016

Potraficie zasnąć w czyiś objęciach? Ja w zdecydowanej większości nie. Kilka razy w życiu mi się zdarzyło, zazwyczaj będąc wcześniej rozluźniona drinkiem czy blantem. Ostatnio z T. zasnęłam w pozycji na łyżeczkę, bez wcześniejszych znieczulaczy, do tego znamy się od niedawna – zatem coś jest na rzeczy 😉 Dwa tygodnie wcześniej będąc w łóżku z Ł. (po raz pierwszy), po dobrych kilku godzinach rozmów w objęciach, oznajmiłam że idę spać, dałam mu buziaka w czółko i ułożyłam się do snu już nie przytulona – prawie się obraził… Rano powiedział, że to dziwne, że nie spaliśmy przytuleni…. Serio?

Łóżko, to jest mój największy bastion bezpieczeństwa i komfortu (w materialnej strefie życia). Całe dzieciństwo spałam z mamą i siostrą, potem tatą, potem siostrą, potem sama ale na super wąskim, twardym łóżeczku. Do dziś wspominam jak z siostrą skrzętnie pilnowałyśmy swoich połówek łóżka, gdy któraś choć trochę przekroczyła granicę połowy (zazwyczaj Julka nieświadomie), druga zaraz zwracała jej uwagę “to moja połowa, posuń się” (zazwyczaj ja, przewrażliwiona na punkcie mojej przestrzeni osobistej). Pierwszą rzeczą, którą kupiłam wprowadzając się do nowego pokoju było wielkie łóżko jakiego nigdy wcześniej nie miałam. Pamiętam, jak jeszcze przed moim najistotniejszym życiowym związkiem nie potrafiłam wyobrazić sobie zasypiania z kimś noc w noc. Dzielenia mojego wielkiego łóżka i kołdry z kimś. Po roku czasu z J. nie potrafiłam sobie wyobrazić, że znów mam być w nim sama… Teraz znów cieszę się zasypianiem w nim, w różnych konfiguracjach, w poprzek, na skos, przy brzegu, jak naleśnik itp. A od czasu do czasu, dla urozmaicenia odwiedzam cudze łóżka i też jest fajnie 😉

8 thoughts on “u Hypnosa

  1. Niesamowite, że tyle można napisać o spaniu. Już dzisiejszego wieczoru wypróbuję tego rozluźniania kawałeczka po kawałeczku mego ciała. Nigdy nie myślałam o nich przed snem, najwyżej jak coś doskwierało, to utyskiwałam w cichości serca na ból. Samych wygodnych łóżek życzę!!

    Like

  2. No i poczytałem i będę czytał dalej jak coś napiszesz 🙂 Przytulanie,szczęście i spanie fajnie napisane.Kotki w necie to nie dla mnie.Rozwinę się bardziej jak się spotkamy,bo mocniejszy jestem w gadaniu niż pisaniu.Koneserka chwil też trafia do mnie,bo sam uważam,że chwile są w zyciu najważniejsze i chwile zapamiętujemy.Czasami chcemy,zeby te chwile trwały jak najdlużej a one tak i tak trwają chwilę np. jak godzina z Tobą. 😉 Wyczułem w Tobie bratnią duszę ❤ Pisz dalej ale tylko jak bedziesz czula,ze masz wenę. 😉

    Like

  3. Heh, mam podobnie. Uwielbiam się przytulać, ale jak z kimś zasypiam, to nie potrafię tak. Nigdy nie mam co zrobić z drugą ręką i muszę się odwrócić. 😀 😦 Teraz już od dłuższego czasu zasypiam sam, ale coraz gorzej to znoszę i coraz później zasypiam przez nadmierne myślenie. :/

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s