Niebo Nad Paryżem

IMG_20180223_131523_024

Niebo nad Paryżem 🙂 widok z wieży Monparnasse

Jeden z moich ulubionych filmów, który oglądałam już wiele razy. Przytoczę kawałek recenzji z filmweb:

Cedric Klapisch zabiera nas w podróż po swoim mentalnym Paryżu. Rozpisane na prawie trzydzieści postaci Niebo nad Paryżem nie jest jednak tylko opowieścią o mieście i próbie jego odczarowania, ale staje się uniwersalną przypowieścią o naszej niepełnej egzystencji. 

Ok, może nie rozbijemy banku ze szczęściem, może w skali 1:10 wylądujemy najwyżej w połowie, ale warto zagrać nawet o to. Z pozornych niespełnień może ułożyć się całkiem intensywne życie. Porzućmy Wielkie Plany, bo czekając nieustannie na ich realizację, przemknie nam koło nosa coś, może nie tak efektownego, ale za to w ostatecznym rozrachunku fundamentalnego. Może to i banał – zdaje się mówić Klapisch – ale jesteście pewni, że nie dotyczy i was? 

Za to właśnie lubię ten film. I za ścieżkę dźwiękową, i za montaż, i za aktorów. Jest spokojny, opowiadający o zwykłym życiu, nienachalny, wprowadzający w refleksje.


Niedawno spędziłam niecałe 5 dni w Paryżu. Była to moja trzecia wizyta w tym mieście, ale pierwsza kiedy przyjechałam tam sama. Na wstępie chcę zaznaczyć, że NIE będzie to żaden wpis z kategorii przewodnika podróżniczego, mówiący o tym co warto zwiedzić i zobaczyć z Paryżu. Nie jestem typem osoby, która podróżując zalicza wszystkie must see. Ja sobie cziluje, wdycham miejscowe powietrze, spaceruję, jem i trochę zwiedzam 🙂 Oczywiście będzie trochę wskazówek, które ktoś może w przyszłości wykorzysta, ale nie pretenduję do bycia przykładnym podróżnikiem, więc nie dziwcie się, że mimo 3 wizyt w tym mieście, nie byłam jeszcze na Wieży Eiffla czy w Luwrze! Dzięki takiemu zwiedzaniu zawsze jest po co wrócić 😉

IMG_20180223_135419_592

zaczytana Paryżanka w metrze

Padło na Paryż, bo znalazłam bilety lotnicze za 78zł w dwie strony. Z Gdańska do Paris-Beauvais oddalonego o około 80km od Paryża. W tym zazwyczaj tkwi szkopuł – już wiele razy płaciłam mniej za bilet lotniczy, niż za bilet na bus/pociąg z lotniska do miasta. Tak też było i tym razem. 17 euro za bilet na autobus do miasta, w jedną stronę – dodać do tego około 8zł i mam bilety lotnicze w obie strony… Tak więc postanowiłam przyoszczędzić i z lotniska do miasta pojechać stopem. Poza tym miałam ochotę na przygodę! Lotnisko w Beauvais jest malutkie, więc łatwo się odnaleźć i wydostać z niego na drogę wylotową, a jeszcze nie autostradę. I tak postałam z 10 minut z wystawionym kciukiem i uśmiechem nr 5, i miałam kierowcę do samego Paryża 🙂 Thomas pierwszy raz postanowił podwieźć kogoś na stopa, pracuje w jednej z francuskich radiostacji jako operator techniczny, jego babcia ma na nazwisko Adamek i polskie korzenie, a on jeszcze nigdy nie był w Polsce! Rozmawialiśmy praktycznie całą drogę, dobrze mnie to nastroiło na resztę dnia. W podziękowaniu wręczyłam mu dużą czekoladę Wedla, wymieniliśmy się naszymi insta i już 🙂

20180221_160607.jpg

na tle Paryża 😉

Jeszcze po Azji mam uraz do hosteli i współdzielonych pokojów, więc zdecydowałam się na odrobinę luksusu i postanowiłam wynająć sobie samodzielne studio poprzez airbnb. W dogodnej lokalizacji blisko centrum i uważam, że w bardzo dobrej cenie – około 220zł za noc. Po dotarciu do mieszkania, co samo w sobie było ekscytujące (szukanie adresu, potem podążanie za wskazówkami jakie dostałam mailem, wyciąganie klucza z tajemnej skrytki itp.), rozejrzałam się i usiadłam na sofie. Chciałam się skupić i zdefiniować co właśnie w tej chwili czułam. Czułam zadowolenie (z tego, że dotarłam bez problemu), czułam ekscytację (przygodą, czymś nowym) a ponad to, czułam dziwny niepokój, potrzebę rozgoszczenia się, zaznaczenia, że jestem u siebie… Zatem raz, dwa się rozpakowałam – poukładałam ciuchy (niewiele ich miałam) na półkach, rozłożyłam swoje drobiazgi na stoliku nocnym, włączyłam francuską radiostację, podkręciłam ogrzewanie, rozłożyłam sofę do spania, kosmetyki na półce w łazience, otworzyłam wino które na mnie czekało zostawione przez właściciela i usiadłam przy stoliku. Od razu lepiej! Okazało się, że oprócz butelki wina, gospodarz zostawił także czekoladki, sok pomarańczowy, bagietkę, jajka i …uwaga… ziemniaki! Szkoda, że nie cebulę, dla przyjezdnej z Cebulandii 😀 Poza tym w mieszkaniu było sporo przypraw, kawa do ekspresu, kilka różnych herbat, oliwa i takie drobiazgi. Co było fajne, bo bez sensu byłoby mi kupować np. rozmaryn, czy całą butlę oliwy i potem ją zostawiać (miałam tylko bagaż podręczny). Był już późny wieczór, więc zdecydowałam, że pójdę tylko na małe zwiady okolicy i na zakupy do carrefoura 🙂

20180219_225059

Następnego dnia zanim się wyspałam i wyszykowałam było już po 14tej… Ruszyłam w miasto i chodziłam po nim do wieczora. Byłam na Montmartre, obeszłam dookoła bazylikę Sacre Coeur, cykałam dużo zdjęć klimatycznym uliczkom i wyobrażałam sobie jak w Belle Epoque chadzali nimi artyści, tacy jak Monet, Renoir, van Gogh, czy Picasso! Wieczorem pojechałam do Chinatown, bo tam mieszkał Reda – couchsurfer, który zaprosił mnie do sobie na kolację. Zanim wyruszyłam do Paryża, napisałam publiczną notatkę na couchsurfing.org, że przyjeżdżam i chętnie spotkam się z jakimś lokalsem by zjeść coś typowo francuskiego i pogadać.20180220_200230

Zrobiliśmy i zjedliśmy Quiche Lorraine – placek lotaryński. Było smaczne, ale nie zwaliło mnie z nóg. Kolacja przebiegła w miłej atmosferze, jednakże Reda chyba wyobrażał sobie, że to będzie randka… I nie miałabym nic przeciwko gdyby chociaż posprzątał ten swój strasznie zabałaganiony akademicki pokój, zadbał o nastrój i przede wszystkim, jakby był jakikolwiek flow między nami. A nie było. Brrrrr… Więc zjadłam, pogawędziłam trochę, podziękowałam i wróciłam do siebie.

 

Pozostałe dwa dni spędziłam na chodzeniu, chodzeniu i chodzeniu. Na tyle dużo, że pewnego ranka obudziłam się z siniakami w pachwinach, symetrycznie rozmieszczonymi po obu stronach… Nigdy wcześniej takie coś mi się nie przytrafiło! Wyobraźcie sobie jakbym miała faceta i wróciła z samotnej podróży, z siniakami w takim miejscu… I jak tu się wytłumaczyć? 😀

20180220_152204

paryskie dupeczki

20180220_161007

ten motyw pojawiał się bardzo często

20180220_16410320180220_165800Dużo chodziłam, bo pogoda dopisywała, a poza tym moim zdaniem, miasto lepiej się poznaje na pieszo. Wybrałam się na kolejną kolację, tym razem z Nicolasem. Rdzennym Francuzem, z którym spędziłam na tyle przyjemny wieczór, że zaprosiłam go na koncert w filharmonii paryskiej, na który miałam zamiar iść ostatniego wieczora. Ugotował eskalopki z kurczaka w sosie śmietanowo-grzybowym i to było PRZEPYSZNE. Piliśmy francuskie wino i słuchaliśmy kawałków jego rockowego zespołu. Niestety Nicolas, też chyba myślał, że można to spotkanie uznać za randkę. Ale tu wystarczyło mu przedstawić moje zdanie w tym temacie i wszystko było w porządku. W czasie mojego pobytu w Paryżu byłam w trakcie mojego romansu z T. i wtedy niespecjalnie obchodzili mnie inni mężczyźni. Z resztą, dlatego do spotkania kogoś lokalnego użyłam Couchsurfingu zamiast Tindera.

20180221_175726

jak romantycznie!

20180221_190419

Luwr po zmroku

Koncert w filharmonii bardzo mi się podobał. Co jakiś czas chodzę na koncerty do naszej gdańskiej filharmonii i byłam bardzo ciekawa jak to będzie w Paryżu. Nowoczesna, elegancka, ogromna sala w budynku z bardzo ciekawą fasadą. Co mnie zaskoczyło, to ubiór publiczności – ja się stresowałam, że w mojej koszuli i spodniach będę mało elegancka, a tymczasem dużo ludzi przyszło w jeansach i t-shirtach. Czyli podchodzą do tego bardziej na luzie, niż u nas.20180222_202327.jpg

Podsumowując – Paryż jest bardzo fajny i z moim tempem zwiedzania mogłabym tu siedzieć miesiąc i nie widzieć wszystkiego 😀 Swoją drogą, chciałabym mieć okazję do pomieszkania po kilka miesięcy w różnych miastach, po to by poznać jak się w nich żyje. Idealnie byłoby mieć mieszkanie, które bym komuś wynajmowała i miała z tego regularny przychód, mając jednocześnie czas i środki na wyjazdy. Achhh…

 

Smacznego jajka!

7 thoughts on “Niebo Nad Paryżem

  1. Najbardziej mi się podoba wytłumaczenie na takie a nie inne zwiedzanie 😀 (czyli ze jest potem po co tam jeszcze wracać !) i podpis pod zdjęciem „paryskie dupeczki” XD reszta oczywiście tez fajna, ciekawie piszesz ❤️

    Like

    • Owszem, ja rozumiem Waszą naturę i poniekąd łechta to moje ego – że się podobam, ale… jak się chce coś otrzymać, to trzeba się o to najpierw postarać, a nie mnie wpuszczać do chlewu 😀 Ja nawet jakbym nie mała żadnych większych zamiarów to i tak sprzątam zanim przyjdą goście, hehe. No ale pomijając ten bałagan – z Redą i tak do niczego by nie doszło bo nie rozmawiało mi się z nim dobrze. Dziwne miał żarty i odpowiadał wmijająco na niektóre pytania. Z Nicolasem za to rozmawiało się świetnie, ale fizycznie to nie to. Takie życie

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s