Tinde(r)love

DSC_0395.JPG

Randka. Z założenia miło się to słowo kojarzy. Jednak, randki potrafią być prawdziwie męczące. Zwłaszcza jak żadnej z nich nie masz ochoty powtarzać. Chodzisz na te randki, wypełniasz nimi swój wolny czas, jednak nie masz z tego nic oprócz rozczarowania i zwątpienia. Ktoś tu może teraz pomyśleć – w głowie jej się poprzewracało, niech się cieszy, że ma z kim chodzić na te randki. Z tym, że w dobie dzisiejszych social media, wszystkich aplikacji i portali randkowych – to żaden problem umówić się z kimś na randkę… Problemem jest spotkać kogoś, kto Ci pasuje, kogoś z kim dobrze się rozmawia, wyczuwa się pomiędzy porozumienie i chemię. To jest coś!!

budowanie-relacji.

 

W porównaniu do czasów młodości naszych rodziców, teraz ludzie są dużo mniej skłonni do pójścia na kompromis, przymknięcia oka na pewne sprawy, dostosowania się, zmiany pewnych zachowań, na rzecz dobra wspólnego… Myślę, że wszyscy dobrze wiemy, że niemożliwością jest znaleźć osobę idealną pod każdym względem. Jeśli facet jest dobry w łóżku, to za to życiowo nieogarnięty, zmienia pracę co miesiąc, ma długi i nałogi.  Jeśli potrafi naprawić spłuczkę, rozbawić Cię gdy masz zły humor, przygotować śniadanie, to za to wiecznie śmierdzi mu spod pach, w seksie nie gra… Kobieta petarda w łóżku, diablo piękna, inteligentna, za to leniwa, wybredna, materialistka czekająca na księcia z bajki. Inna potrafi zadbać o dom, byłaby idealną mamą, poza tym ma pracę i jest samodzielna, za to zimna ryba w łóżku, nijak do rozbudzenia, a do tego nakłada za dużo makijażu na twarz… I tak można różne kombinacje wymieniać i wymieniać. Nikt nie ma łatwo i jako single im jesteśmy starsi, tym więcej mamy wymagań i przyzwyczajeń, których nie chcemy zmieniać. Niedawno zapytałam moją Mamę “myślisz, że będę starą panną?”, na to Mama po namyśle “bez słodzenia i owijania w bawełnę – myślę, że jest takie duże prawdopodobieństwo”.  Też tak myślę. Za dużo wymagam, za mało jestem skłonna dać od siebie. Nawet jeśli trafi mnie strzała amora, jak było z Jackiem, to potrafię dać z siebie dużo, ograniczyć moją wolność, zmienić nawyki… Ale nie na dłuższą metę. Gdy widzisz, że druga strona nie ponosi tylu wyrzeczeń, w czasie gdy Ty to robisz, rodzą się i narastają frustracja, złość i smutek. Które w pewnym momencie są na tyle duże, że musisz powiedzieć DOŚĆ. I po związku. Wolność wróciła, niezależność wróciła, trudna ale jednak miłość – odeszła. Tak źle i tak niedobrze.


lepszy-model.Do Tindera przekonała mnie jedna z moich przyjaciółek.  Kilka miesięcy po powrocie z Azji, 1,5 roku po rozstaniu z Jackiem, gdy poczułam, że już jestem wolna od tamtego uczucia. Na pierwszej tinderowej randce byłam w połowie czerwca 2017 roku. Od tego czasu, do teraz spotkałam się z 15 osobami poprzez tą aplikację. Statystyki zaczęłam robić, bo na wielu z tych randek byłam pytana, na ilu spotkaniach już byłam, itp. Poza tym znajomi, którzy również używają tindera, też nieraz pytają i chcą się wymieniać doświadczeniami. Dlatego przedstawiam to zestawienie 😀

Z tych 15 osób:

♥ z 3 chłopakami spotkałam się na drugą randkę, czyli na pierwszej uznałam, że są całkiem spoko i warto ich lepiej poznać. Jednak na drugiej randce się skończyło.

♥ z 2 być może spotkam się ponownie – jestem po pierwszej randce i nieśpiesznie myślę o kolejnym spotkaniu.

♥ z 1 chłopakiem spotkałam się cztery razy (dość mocno rozciągnięte w czasie – 2 miesiące) i szczerze miałam nadzieję, że coś może z tego być. Mimo, że widać było, że jest specyficzny i przed nami będzie niejeden problem do rozwiązania. Jednak w miarę poznawania się, stwierdziłam, że chyba mi się nie chce. Nie kuł żelaza póki gorące.

♥ z 1 chłopakiem spotkałam się kilka razy, chyba też około czterech, ale tu od początku wiadomo było w jakim celu się spotykamy – seks. Może jeszcze kiedyś do niego wpadnę.

♥Δ♥ i na koniec zostawiam sobie perełkę – moją PIERWSZĄ tinderową randkę, która jak dotąd była najlepszą i do tego okazało się, że doprowadziła do spełnienia jednej z moich ówczesnych fantazji. Spędziliśmy ze sobą tydzień kiedy był tu z kolegą na wakacjach, potem 4 dni kiedy przyjechał ponownie, potem 3 dni, kiedy to ja do niego pojechałam i całkiem niedawno kolejne 3 dni kiedy pojechaliśmy razem na Kaszuby. Poza tym jesteśmy w regularnym choć zdawkowym kontakcie telefonicznym. I mimo, że trzeba przyznać, że łączy nas głównie seks, to w ogóle się tego na początku nie spodziewałam. P. jest niezwykle inteligentny, spostrzegawczy, ma bardzo dobre zdolności analityczne, potrafi słuchać i potrafi zadawać pytania, które pomagają Ci zrozumieć samą siebie. Jego styl ubierania i fryzura działają zdecydowanie na jego niekorzyść… Ale to staje się mało istotne przy tym, jak on ze mną rozmawia, patrzy na mnie, traktuje mnie. Zaiste interesujący człowiek i może gdybyśmy mieszkali bliżej siebie, można by było pomyśleć o próbie wspólnej egzystencji.

Podsumowując: z 15 osób spotkanych przez Tindera, dotychczas spotkałam się ponownie z 6. Z tych sześciu za jakkolwiek wartościową, choć bez przyszłości znajomość, uważam tylko jedną.

Tradycyjna forma poznawania ludzi, tak na żywo, spontanicznie – bardziej mi odpowiada. Lubię flirtować i obcować z różnymi mężczyznami. Ale chyba najlepiej mi to wychodzi w trakcie wyjazdów, bo tu na miejscu, ostatnio w ogóle nie mam czasu na randki. Wolę zarabiać pieniądze i jeść chipsy (pozdrawiam mój cellulit!).


Chciałabym się jeszcze kiedyś zakochać i w sumie wierzę, że mnie to spotka. Choć nie wierzę w miłość do końca życia, w moim przypadku. Wiecie, że jeszcze nigdy nie mieszkałam z partnerem? Fajnie by było kiedyś tego spróbować, jest to dla mnie coś egzotycznego, nieznanego! 😀 Ej, to jest trochę straszne – zanim się obejrzę, będę miała 30 lat, a tu zero stabilizacji…

miloscdo-jedzenia.

😉

13 thoughts on “Tinde(r)love

  1. “wole zarabiac pieniadze i jesc chipsy” ahshgaahghaahha, priorytety ❤
    A tak serio to i tak podziwiam, ze przy Twoim grafiku jeszcze udawalo Ci sie znalezc czas i energie na te wszystkie randki. mimo ze statystyki takie se, to chyba i tak bylo warto, co? Sporo fajnych sytuacji do zapamietania 🙂
    Tez mnie nieraz biora mysli pt 'zaraz stuknie 30-stka, a ja co?", chociaz akurat nie mam tu na mysli związków, nigdy nie bylo to dla mnie jakimkolwiek celem czy priorytetem, ale takie ustatkowanie sie gdzies, samodzielne… (a jesli jakis fajny chlop lub baba sie przypaleta, no to niech bedzie, ale nie zalezy mi)
    Mysle, ze Ty i tak juz duzo osiagnelas, chociazby w sferze zawodowej, lub hobby (podroze)
    Oby dalej do przodu 🙂

    Liked by 2 people

    • Dziękuję Jasteczka! 😀 Oczywiście mimo kiepskich tinderowych statystyk, nie żałuję – każdy napotkany człowiek, to jakieś nowe doświadczenie, więc nie ma czego żałować. A poza tym ta pierwsza randka i to co z niej wynikło i czasami nadal wynika, było tak fantastycznym przeżyciem, że choćby dla tego jednego przypadku warto było założyć tindera 😀 A co do grafiku, to tak – ja czasami sama się zastanawiam skąd ja biorę czas na to wszystko. A z drugiej strony patrzę na innych ludzi, którzy oprócz pracy, to jeszcze jakieś maratony biegają, trenują mają dom i dzieci, uczą się hiszpańskiego itp. i przecieram oczy niedowierzając, że doba dla każdego ma 24h…
      “Jak sie przypałęta, to niech będzie” – heheheheh, na mam w tej chwili podobne podejści jeśli chodzi o stałe związki. A jesli mowa o randkach, no to ja jednak muszę sobie od czasu do czasu pójść, poczuć ten podjar 😀
      Tobie też Jasteczka życzę dalej do przodu!!

      Like

  2. Eh Kona zgadzam się w pełni. Mi największy mindfuck w głowie robi, że kiedy trafiam na dziewczynę, która mi się podoba, od razu czuję ten impuls że to jest to. Akceptuję ją w pełni razem z wadami i potrafię pójść na ustępstwa byle w związku wszystko grało, ale tak naprawdę w rzeczywistości kopię sobie tylko dół, bo wymagania z drugiej strony tylko rosną, a ja tracę swoją prawdziwą osobowość. Z drugiej strony gdy zaś trafia się osoba, która mnie akceptuje w pełni z wadami i zaletami jest wtedy tak daleka od mojego gustu, że choćbym chciał, to się nie może udać. Zazwyczaj są to dziewczyny z jakiegoś skrajnie innego środowiska i wiem, że bym się z taką tylko męczył. I tak za każdym razem…
    Ale mimo wszystko wierzę, że to się kiedyś zmieni i trafimy w końcu na tę właściwą osobę. Nie myślę, że zostaniesz starą panną. Uważam, że wyglądasz na idealny materiał na żonę. 😛 Niczego Ci nie brakuje. 🙂
    Mój znajomy kiedyś mi powiedział prostą rzecz, ale tak mi została w głowie i podtrzymuje mnie w nadziei: “wiesz, rzadko tak na prawdę zdarza się, że ludzie, którzy szukają, żyją sami przez całe życie”.

    Liked by 1 person

    • Hehehe, dzięki Stachu że uważasz, że niczego mi nie brakuje 😀 Stachu, ja uważam że Ty na pewno trafisz na kogoś dla Ciebie odpowiedniego! Kwestia czasu i nienapinania się za mocno. Szukać za mocno też chyba dobrze nie jest, bo można się tym zmęczyć i zniechęcić 🙂 Ja obecnie nie szukam, a jak spotkam, to fajnie, jak narazie nie spotkam, to też fajnie – dłużej pocieszę się wolnością. I zgadzam się z tym, co powiedział Twój przyjaciel 🙂

      Liked by 1 person

  3. Och, jak Ty ładnie, ciekawie piszesz. I to moje dziecko, tyle przeżyło? Ach, te chłopy, ja to raczej ten temat marnie widzę i cieszę się, że już nic nie muszę. Szukać, czekać, sprawdzać, testować, analizować także!! Niech się inni pomęczą, ja już mogę iść na emeryturę w szukaniu igły w stogu siana. Po za tym wzrok już marny, jak się nawet trafi nie zauważę! He he… Ale wy młodzi chyba musicie, bo gniazdka trzeba wić, nie ma się co wymigiwać. Powiem jedno: spotkanie fajnego człowieka dla siebie to pierwszy cud, a utrzymanie związku w dobrej kondycji, drugi!! Życzę Wam młodzi tych cudów!!

    Liked by 1 person

  4. Chyba napisze post z perspektywy mężczyzny na tinderze! Hehe. To byłby najlepszy komentarz do Twojego postu Konka.

    Szczęśliwe pary mówią, że największym wysiłkiem w utrzymaniu związku jest właśnie kompromis. Zmiana lub nawet porzucenie swoich przyzwyczajeń, nawyków, preferencji. Mówisz Kona że za trudno Ci to zrobić, zaczynasz się iryrowac i widzieć negatywy w parterze. Doskonale z resztą znam ten stan. A co jeśli właśnie ma być tak ciężko? Może właśnie o to chodzi, że musimy znaleźć w sobie siły na przezwyciężenie samego siebie, swojego ego, swojego umysłu, który przecież zawsze dąży do zachowania status quo. Może wcale dużo nie różnimy się od kobiety, którą mąż alkoholik bije codzienie po powrocie do domu z libacji, a która nie ma siły odejść. Status quo musi być zachowane, mówi umysł. Odejść? Przecież nie poradzimy sobie bez niego… A w gruncie rzeczy to dobry człowiek, tylko pije trochę za dużo…

    Umysł zawsze kieruje myślami tak, żeby nic nie zmieniać. No chyba że grozi nam śmierć. Ale dopóki jakoś się żyje, to ma tak zostać. Ta funkcja umysłu pozwalała przetrwać naszym przodkom, ale dzisiaj wydaje się bardziej przeszkadzać niż pomagać.

    Może właśnie o to chodzi, żeby nie dać się swojemu własnemu umysłowi? Wydaje się to paradoksalne, a w wykonaniu bardzo trudne. Przecież wszystko było dobrze a nagle jej zachowanie zaczęło być nie do zniesienia. Irytuję się każdym jej słowem, czasami wręcz jestem wściekły, że zrobiła coś inaczej niż ja bym zrobił. Ale przecież to irracjonalne, skąd mogła wiedzieć, co ja miałem na myśli…

    Ciekawe, że następuje to zawsze po wstępnym zauroczeniu, lepszym poznaniu, czyli wtedy gdy pojawia się ‘zagrożenie’ związania się, zmiany tego co znane na to nieznane. Nieznane jest niebezpieczne dla umysłu.

    To taka refleksja mnie naszla, zapewne w związku z nowym audiobookiem którego ostatnio przesłuchałem 😁

    Liked by 1 person

    • Baaaardzo fajny komentarz! No cóż, to na pewno jest fakt. Ja po prostu boję się zmieniać mojego, według mnie, naprawdę wygodnego życia, na życie “ograniczone” partnerem… Oczywiście że w związku trzeba dużo wyżeczeń i kompromisów… A ja ich nie chcę 😀 Wierzę, że jeśli pojawi się ktoś na prawdę odpowiedni i będzie mi na nim zależeć, to zmienię moje podejście. Ale jakoś ostatnio ciężko mi uwierzyć, że pojawi się taki ktoś 🙂 W każdym razie nie szukam, cieszę się wolnością i kochankami z doskoku 😀

      Like

  5. Ale wyluzuj, co to niby ma być za magiczna cyferka, te 30? Magiczna cyferka to 24 – do tego czasu namnażają się szare komórki, potem już tylko raczą zdychać, albo 25 – do tego czasu dobrze kobiecie urodzić, potem wzrastają możliwości powikłań ciąży i uszkodzeń płodu…ALE: największym powikłaniem dla dziecka jest niewłaściwy ojciec, więc nie ma pośpiechu.

    Liked by 2 people

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s